Piłkarze Pogoni Prudnik zakończyli swój udział w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Rywalem prudniczan w kolejnej rundzie była Polonia Nysa, która okazała się zdecydowanie lepsza, wygrywając 6:0.
Plan na mecz i szybka strata bramek
Jak przyznał w pomeczowej wypowiedzi trener Pogoni, Marek Gandziarowski, sztab szkoleniowy od początku zdawał sobie sprawę, że po wyeliminowaniu zespołu z Praszki trafi na wymagającego przeciwnika z Nysy. Strategia na to spotkanie zakładała danie szansy zawodnikom, którzy w rozgrywkach ligowych otrzymywali mniej minut, a jednocześnie sprawdzenie ich na tle silnego rywala.
Prudniczanie chcieli od pierwszych minut narzucić swój styl gry, oparty na utrzymywaniu się przy piłce. Niestety już po kilku minutach goście objęli prowadzenie, a następnie podwyższyli wynik po rzucie karnym, schodząc na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem.
Druga połowa bez przełamania
Po zmianie stron trener Gandziarowski dokonał kilku korekt personalnych, licząc na poprawę jakości gry i zwiększenie posiadania piłki. Mimo starań i momentów, w których prudniczanie wychodzili spod presji rywala, kolejne błędy w podejmowanych decyzjach były skrzętnie wykorzystywane przez zawodników z Nysy. Ostatecznie goście zdobyli jeszcze cztery bramki, ustalając wynik spotkania na 6:0.
Wnioski na przyszłość
Szkoleniowiec Pogoni nie ukrywa, że najbardziej zabrakło zdobytej bramki, co jest dla niego wyraźnym minusem występu. Jednocześnie docenia fragmenty gry, w których jego zespół potrafił konstruować akcje ofensywne i tworzyć sytuacje podbramkowe.
Wydaje mi się, że jeżeli wyciągniemy odpowiednie wnioski, potraktujemy to spotkanie jako lekcję, to w przyszłości może to przynieść nam więcej korzyści niż obecnie — podsumował trener Marek Gandziarowski.
Na koniec podziękował kibicom za obecność i gorący doping, zapraszając ich na kolejne mecze Pogoni Prudnik, przypominając, że rozgrywki ligowe dopiero się rozpoczęły.
Źródło: MKS Pogoń Prudnik

